500 lat Reformacji czyli Protestantyzm w kryzysie

Jak to mówią nie początek zbawia ale koniec…Popatrzmy na Izraela- Jahwe nawiedził go, odrąbał ich kajdany i uczynił „kimś” – w wymiarze ludzi oraz dla Jego samego…Wychodzili posród cudów i znaków, wiwatując chwały dla Pana Panów i Króla Królów…Minął jednak pewien czas, „radykalne pokolenia” użyte przez Boga się skończyły a powstały nowe, które nie poznały Pana…

Im dalej tym gorzej…Im dalej tym więcej odstępstwa, więcej wyrozumiałości dla grzechu, herezji itd…Oni wciąż powtarzali sobie: Jesteśmy syneczkami Ojca, co byśmy nie zrobili- On to zrozumie i nas poprze…

2017 dobiega końca i to samo dzieje się z Protestantyzmem…ba nawet Bogu przypisują swoje herezje, grzechy, rozwody…czują się nietykalni nazywając cielca ekumenicznego- Jahwe…Hamują wszelki głos proroczy i naśmiewają się z wszelkich prób potrząśniecia ich z agonalnego ich stanu…Duchowe nieboszczyki mają uśmiech na twarzy, duchową sinicę oraz piekny garnitur do trumny…Oto ikony apostazji w naszych czasach…Martwi kręcą się pośród martwych…

Protestantyzm…staje się coraz częściej tylko nazwą, różnie interpretowaną, podobnie jak generalne „Chrześcijaństwo”. Oto cel kontrreformacji: cel uświęca środki- byleby Protestantyzm runął…Po 500 latach wynosza dziedzitwo do Watykanu, katolicka doktryna „nie osądzania” spowodowała destrukcje Protestantyzmu od lat…Jest coraz słabszy, bardziej potulny i wstydzi się tego czym są… Popychadło papieskie i popierdułka…słoń na sznureczku w cyrku… który ulegl procesowi ekumenicznego programowania…

Agenci ekumeniczni w Polsce i za granicą spowodowali, że słowa jak „Reformacja”, „Protestant” stają się coraz bardziej nienawidzone przez…ich samych…Jak dlugo pijak nie przyzna się do alkoholizmu? Samson ulega katolickim postrzyżynom i zdaje się nosić nie bujne loki mocy i Pisma ale katolicką tonsurę zakonną…

Prawie przewracają się o własne odstępstwa i herezje…Oszaleli winen Babilony nalewanym czerpakami przez księży katolickich…Golizna wystaje i dupsko widać publicznie…Nikt się nie wstydzi jednak…

Czy jednak ślepiec może przejżeć? Czy może rozpoznać i poprawnie określic kryzys? Czy musi być jak Samson poprowadzony w papieskie dyby i tańcować przez „świętym opłatkiem” i obrazem Maryjnym…!!! Czy to pokolenie zbudzi się ze snu czy dołączy do grona apostatów o których czytamy w Piśmie?