Artur Ceroński o katolicyźmie

„Byliśmy w kościele katolickim na Helu- zaprosili nas i sobie z Norbertem pojechałem. Mnisi słuchajcie, biskup, zupę nam dali naprzeciwko biskupa, biskup elegancki wszystko tego…Pomodlili się do wszystkiego co było możliwe tam. Norbert mówi : chyba z tąd wyjdę. Ja mówię- nie wychodź, zaraz przyjdzie tu Bóg. Bóg nas tu przysłał rozumiesz- nie w celach turystycznych. Poszliśmy i pytam się: Gdzie mamy głosić? Tam. Poszliśmy i nie było nikogo, taka grupa tam siedziała, tam kilka osób i grali…Znalazłem piosenki o Jezusie i mówię: Umiecie to zaśpiewać? Umiemy. To chwała Bogu. Zaczęli śpiewać, zaczęłem chodzić i modlić się innymi językami, przyszło parę osób.Zaczęłem krzyczeć innymi jęzkami i przyszli chyba wszyscy. Zaczęłem śpiewać innymi językami- patrzę wnoszą krzesło biskupa. Wnieśli krzesło biskupa. 70-letni profesor filozofii. Słuchajcie- jak przyszedł Boży Duch on skakał- ten chłop, klaskał w ręce, sutanna mu odskakiwała, przyleciał do mnie i mówi: co to jest? Duch Święty, księże biskupie. On tak działa, On taki jest. Można mieć z nim relację, można mieć z Nim kontakt. 

W jednym kościele katolickim wszystkich zaprosił ksiądz i wszystkich zaprosił co mieli przyjść na bieżmowanie. Powiedział: nie wybieżmuje żadnego z was, jak nie będziecie ich słuchać…

Wiecie mnie o Bogu nikt nie opowiedział pod tytułem: no wiesz, Maria to nie jest czwarta osoba trójcy Świętej. Ja nie miałem takiej ewangeli zwiastowanej, to w ogóle nie jest ewangelia. Ja mam takiego przyjaciela- biznesmena, on jest katolikiem. Jeden z moich najbliższych przyjaciół- katolik, charyzmatyk. Mieszka w Gdańsku, jest biznesmenem. I on do mnie mówi tak: wiesz co, chyba to wszystko rzucę i zacznę opowiadać o miłości i to właśnie o tej…

Tak se myślałem do Watykanu bym se poszedł, do papieża czy jakoś, rozumiesz, w takie miejsce ładne, religijne fajne miejsce. Ale mówię: koty, no koty totalne koty. Ale mnie coś intrygowało w tych ludziach…

Ja 11 lat temu poznałem Jezusa. Ja, kiedy mówię o nawróceniu, to nie mówię o tym, że ktoś się zmienia. Teraz taki ksiądz do mnie napisał…Piszę do niego czy ty poznałeś Jezusa, on mówi: tak, tak. To mówię: napisz mi świadectwo. Napisał mi świadectwo tego jak zamierza zostać księdzem. Ja mówię: no dobrze, pięknie napisałeś- napisz świadectwo jak ty spotkałeś Jezusa. Dla ludzi jest to abstrakcja… a chciałem powiedzieć, że Jezus jest realną, żywą osobą, nie systemem jakimś- katolickim czy Protestanckim, nie jakąś nauką, On jest żywy – to jest Osoba, potężny wielki żywy Bóg”.

Oto co Apostoł Ceroński opowiada, jak odwiedza różne Kościoly Zielonoświątkowe…

Inne:

Co pastor Leszek Mocha tak naprawdę sądzi o katolicyźmie?